BEZPIECZEŃSTWO NA DRODZE TO SZTUKA PRZEWIDYWANIA ZAGROŻEŃ.

Aktualności

Pieszy w ruchu drogowym

W ostatnim czasie zrobiło się głośno o inicjatywie zmierzającej do usankcjonowania udzielania bezwzględnego pierwszeństwa pieszym, którzy zamierzają przekroczyć jezdnię. Tylko kto te przepisy będzie egzekwował?
Od wielu lat statystyki zdarzeń drogowych z udziałem pieszych plasują nasz kraj na końcu zestawienia państw europejskich w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa niechronionym uczestnikom ruchu drogowego. Liczba pieszych, którzy zginęli w wypadkach, niezmiennie obejmuje średnio 1/3 ogólnej liczby ofiar śmiertelnych na polskich drogach. Za każdym z tych wypadków kryją się indywidualne dramaty ludzkie. Celowo nie wymieniam tu konkretnych liczb, bo nie o liczby tu chodzi, a o podjęcie skutecznych działań zapobiegającym tragediom.

Kontrowersyjna propozycja

W ostatnim czasie dość głośno o podjęciu przez przewodniczącą sejmowej komisji bezpieczeństwa – posłankę Beatę Bublewicz – inicjatywy zmierzającej do usankcjonowania udzielania bezwzględnego pierwszeństwa pieszym, którzy zamierzają przekroczyć jezdnię. Nazwisko pani poseł pozwalam sobie wymienić z uwagi na podkreślenie konsekwentnego osobistego zaangażowania w sprawę uporządkowania relacji pieszy ‒ pojazd na drodze.

Pomysł budzi szereg kontrowersji, wynikających po części z niezrozumienia przyjętych założeń do nowelizacji przepisów szczegółowych, a po części z błędnej ich interpretacji, m.in. przez niektóre media. Nie chodzi o zatrzymywanie pojazdów w każdym przypadku, gdy pieszy zbliża się do oznakowanego przejścia, a jedynie o przypadki, kiedy oczekuje na przejście po zatrzymaniu się przed nim. Różnica jest więc wyraźna, choć jak wynika z niektórych wypowiedzi, nie przez wszystkich jednoznacznie pojmowana. W innych krajach nie było z tym problemu, a u nas jak zwykle – dyskusje, dyskusje, dyskusje. Nie zapominajmy jednak, że zanim zaczęliśmy korzystać z jakichkolwiek pojazdów, każdy z nas był pieszym. Także i teraz niejednokrotnie jesteśmy pieszymi uczestnikami ruchu drogowego i irytuje nas, gdy żaden kierowca nie chce nas wpuścić na oznakowane przejście. Natomiast kiedy prowadzimy auto, czasem irytują nas piesi wchodzący wprost pod maskę. Jak widać, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Czy w tej sytuacji nie lepiej w końcu relacje pieszy ‒ pojazd uporządkować?

Postawa wobec pieszych

Załóżmy, że inicjatywa poselska przyniesie pozytywny efekt. Czy wówczas automatycznie będzie bezpieczniej na przejściach dla pieszych? Głównym problemem może okazać się egzekwowanie nowych przepisów. Ponieważ wątpię w to, że wraz z nowymi przepisami zmieni się kultura jazdy polskich kierowców oraz … kultura pieszych korzystających z oznakowanych przejść przez jezdnie, niezbędna będzie wzmożona kontrola funkcjonowania nowego prawa, a to z kolei wymagało będzie częstszego zaangażowania służb kontrolnych w obrębie przejść dla pieszych, kosztem ich innych zadań. Właściwy resort nie ma dość ludzi i kontrole w zakresie przestrzegania nowego prawa mogą okazać się sporadyczne. W tej sytuacji w większości przypadków pozostanie pieszym liczyć na uprzejmość kierowców, czyli… nic się nie zmieni. Nie neguję zasadności podjętej inicjatywy, którą osobiście popieram, ale jedynie sceptycznie podchodzę do efektów jej wprowadzenia. Niestety, prawda jest taka, że to od naszej kultury osobistej zależą w dużym stopniu relacje pieszy – kierujący pojazdem. Apeluję zatem, aby zbliżając się pojazdem do przejścia dla pieszych uruchomić wyobraźnię i uświadomić sobie, że jeszcze dziś lub jutro ja również będę pieszym przekraczającym jezdnię. Stojąc natomiast przy krawędzi jezdni i oczekując na przejście zastanowić się czasem, czy jako pojedynczy pieszy nie spowoduję utworzenia się dłuższego zatoru pojazdów, np. uniemożliwiającego zjazd z ronda i tym samym wjazd na nie z poszczególnych wlotów (blokada skrzyżowania typu małe rondo). Niejednokrotnie wystarczy po prostu obiektywna ocena sytuacji, może warto przepuścić dwa lub trzy pojazdy, aby kolejny uprzejmy kierowca zatrzymał się przed przejściem, a za nim nie dochodziło do sytuacji niebezpiecznych.

Podsumowując, apeluję o używanie elementów odblaskowych – dzień jest coraz krótszy i nie zapominajmy, że po opuszczeniu pojazdu stajemy się pieszymi. Często zwracamy uwagę, że piesi są słabo widoczni na drodze, a co kierowcami, którzy wysiedli z samochodu?

Marek Wierzchowski, inżynier ruchu drogowego, biegły sądowy z zakresu inżynierii ruchu drogowego, audytor BRD